niedziela, 30 września 2012

„Spadaj tato” – czyli coś dla zboczuchów…



Pod koniec wakacji wybrałem się razem z ciocią (co było dużym błędem) do kina na film pt. „Spadaj tato”. Dawno nie oglądałem tak świetnej komedii. Co prawda jest tam wiele zboczonych scen, przekleństw, dlatego też nie czułem się w towarzystwie cioci zbyt swobodnie, ale i tak miałem niezły ubaw :>. Obsada też niczego sobie: Adam Sandler, czy Andy Samberg już sygnalizują, że będzie niezła zabawa. Film opowiada o „szalonym” ojcu i jego synu, który jest jego kompletnym przeciwieństwem. Przedstawione jest tam życie luzaka i businessmana doprawione idealnym humorem. Polecam ten film wszystkim dojrzewającym nastolatkom oraz singlom. Zabawa gwarantowana!

PS: nie idźcie na ten film z osobą dorosłą :D

piątek, 28 września 2012

„Sunset Park” książką o życiu…

Ostatnio chodząc po galerii natrafiłem w Empiku na książkę pt „Sunset Park”. Jest to powieść amerykańskiego pisarza Paula Austera. Z tego co widziałem jego dzieło zebrało wiele pozytywnych komentarzy i opinii. Po przeczytaniu tej książki mogę śmiało stwierdzić, że krytycy mieli rację. Autor w perfekcyjny sposób przedstawia życie młodych ludzi, ich problemy i przepisy na szczęście, pokazując jednocześnie, że życie nie usłane jest tylko różami… Polecam tę książkę wszystkim ludziom, którzy mają kłopot w odnalezieniu się we współczesnym świecie, zarówno młodym jak i starszym.

poniedziałek, 24 września 2012

Początek...

Cześć Wam wszystkim :)

Nazywam się Maks, mam 15 lat. Ostatnio wpadłem na pomysł stworzenia bloga, takiego hmmm… dla młodych ludzi :D Mam nadzieję, że Wam się spodoba, i że zdobędę parę lajków na Fb :)

Chyba większość nastolatków lubi jazdę na rowerze. Ja postanowiłem wystartować w maratonie… Ledwo dojechałem :P Gdy zobaczyłem te wszystkie nowe, full exclusive rowery i świetnie wyrzeźbione sylwetki niektórych kolarzy to tak trochę szczena mi opadła. Przed startem organizatorzy przypominali, że moja grupa przejeżdża przez rzekę i skręca w lewo. Myślałem, że chodziło im o przejechanie przez most. Gdzie tam… Trzeba było wjeżdżać w zimną rzekę, która sięgała do kostek. W dodatku była niska temperatura i wiał wiatr. Już na początku byłem cały mokry i zmarznięty, ale na szczęście dojechałem do mety, nie ponosząc zbyt wielu obrażeń. Byłem jednak padnięty, cały spocony i w dodatku przeziębiony. Fajnie było i polecam spróbować swoich sił jednak najpierw trzeba troszeczkę potrenować (czego ja niestety nie zrobiłem :]).